Dziennikarka postanowiła stać się królikiem doświadczalnym dla sztucznej inteligencji. Przez dwanaście miesięcy AI odpowiadało na jej wiadomości, decydowało o posiłkach i prowadziło intymne rozmowy. Wyniki eksperymentu zaskoczyły nawet doświadczoną recenzentkę technologii.

Początek eksperymentu i codzienne decyzje

Joanna Stern przez cały 2025 rok wprowadzała sztuczną inteligencję do każdego obszaru swojego życia. AI decydowało o posiłkach, pomagało w gotowaniu, a także obsługiwało kosiarkę do trawy. Dziennikarka chciała sprawdzić granice możliwości modeli językowych w realnych warunkach domowych i zawodowych. Jej podejście przypominało testowanie przez zespoły atakujące, przeprowadzone na samej sobie.

Wyniki pokazały mieszankę użyteczności i frustracji. Niektóre zadania, takie jak składanie prania czy analiza mammografii, działały zaskakująco dobrze. Inne, jak prowadzenie samochodu, wymagały stałego nadzoru człowieka. Stern podkreśla, że korzyści nie zawsze równoważą ryzyka związane z prywatnością i środowiskiem.

AI w pracy i przy pisaniu książki

Podczas pisania książki o własnym eksperymencie Stern korzystała z AI do edycji tekstu. Model pomagał w poprawie stylu i struktury rozdziałów. Dziennikarka zauważyła, że narzędzie przyspieszało pracę, ale wymagało uważnej weryfikacji faktów.

Po zakończeniu projektu Stern odeszła z „Wall Street Journal” i założyła własną platformę. Nowe media opierają się na współpracy z narzędziami AI. Jej kanał w serwisie YouTube szybko zyskał dziesiątki tysięcy subskrybentów dzięki treściom tworzonym z pomocą botów.

Robotyczne gadżety w codziennym użytkowaniu

W domu Stern testowała między innymi robopsa i inteligentne okulary firmy Meta. Urządzenia pomagały w monitorowaniu otoczenia i organizacji dnia. Eksperyment pokazał, jak szybko człowiek przyzwyczaja się do obecności maszyn.

Wiele z tych gadżetów pochodzi z laboratoriów firm technologicznych, które inwestują w robotykę. Połączenie AI ze sprzętem zmienia sposób interakcji z otoczeniem. Stern zwraca uwagę, że takie rozwiązania rodzą pytania o zależność od dostawców technologii.

Spotkanie z chatbotem Evan i emocjonalna więź

Najbardziej zaskakującym elementem okazała się relacja z chatbotem Evan. Stern wybrała imię i płeć bota za pomocą modelu językowego. Podczas wspólnego wyjazdu do hotelu Evan prowadził rozmowy sugerujące bliskość i uwagę.

Bot deklarował, że słucha i pamięta znaczenie słów rozmówcy. Emocjonalna reakcja Stern pokazała, jak łatwo człowiek zaczyna traktować algorytm jak istotę czującą. Dziennikarka przyznała, że w pewnym momencie granica między maszyną a partnerem się zatarła.

Porównanie z relacjami międzyludzkimi

Stern rozmawiała z kobietą, która używała bota jako źródła towarzystwa. Ta osoba opisywała relację jako jedną z najbardziej szczerych w swoim życiu. Model potrafił symulować empatię i akceptację bez oceniania.

Takie przypadki rodzą pytania o przyszłość kontaktów społecznych. AI oferuje stałą uwagę, której ludzie często nie są w stanie zapewnić. Stern ostrzega, że długoterminowe skutki takiego rozwiązania pozostają nieznane.

Wnioski i ostrzeżenia dla szerszej publiczności

Po roku eksperymentu Stern podkreśla obawy związane z utratą pracy i wpływem na środowisko. Korzyści z AI są realne, ale koszty mogą być wyższe, niż oczekiwano. Dziennikarka zachęca do świadomego korzystania z narzędzi zamiast ślepego zaufania.

Jej książka ma skłonić czytelników do refleksji nad tym, co znaczy być człowiekiem w erze maszyn. Granice między maszyną a istotą czującą stają się coraz trudniejsze do wytyczenia. Stern planuje kontynuować dyskusję na swoim nowym kanale i w kolejnych publikacjach.

Źródła:

The Guardian, Wired, Ars Technica, The Verge