Wyobraźcie sobie Elona Muska, miliardera stojącego za platformą X i Teslą, na ławie świadków. Trzy dni zeznań przeciwko OpenAI, a zamiast triumfu – seria potknięć, które mogą go kosztować przegraną sprawę. Sędzia strofuje, prawnicy Altmana wyciągają sprzeczne maile, a Musk podnosi głos. Czy to koniec jego krucjaty przeciwko „złodziejom działalności charytatywnej”?

Musk jako pierwszy świadek – kontekst procesu

Proces Elona Muska przeciwko OpenAI trwa od tygodni, a Musk pojawił się jako pierwszy świadek, spędzając na ławie ponad siedem godzin w ciągu trzech dni. Oskarża firmę Sama Altmana o porzucenie misji non-profit, którą sam wsparł darowiznami o wartości 38 milionów dolarów. Twierdzi, że OpenAI „ukradło ideę dobroczynności”, przekształcając się w maszynkę do zarabiania pieniędzy, wartą potencjalnie 800 miliardów dolarów, z planowaną pierwszą ofertą publiczną (IPO) pod koniec 2026 roku. Sędzia Yvonne Gonzalez Rogers musiała interweniować, gdy Musk zaczął unikać odpowiedzi, powtarzając mantrę: „nie można ukraść dobroczynności”.

Z drugiej strony OpenAI i Microsoft, ich główny inwestor, przedstawiają Muska jako zazdrosnego konkurenta. Jego firma xAI zostaje w tyle, a pozew ma być desperacką próbą spowolnienia rywala. Trzy dni zeznań wystarczyły, by prawnik OpenAI, William Savitt – ten sam, który kiedyś reprezentował Muska w sprawie Tesli – wyciągnął sprzeczne dokumenty. W tle unosi się długa wojna Muska z Altmanem, pełna wpisów w mediach społecznościowych i prowokacji, która teraz przeniosła się do sali sądowej.

Ustępstwa mimo sprzeciwu adwokata

Jednym z największych potknięć był moment, w którym prawnicy OpenAI zmusili Muska do ustępstw, ignorując protesty jego własnego pełnomocnika. Savitt prezentował maile i decyzje, w których Musk przyznawał, że opuścił OpenAI, ponieważ współzałożyciele nie chcieli oddać mu kontroli nad planowaną spółką nastawioną na zysk. Musk potwierdził, że taka struktura była wówczas konieczna dla dobra fundacji – dokładnie tak, jak OpenAI argumentuje dziś swoją transformację.

To przyznanie podważyło narrację Muska o „oszustwie”. Zamiast trzymać się wersji, że Altman od początku planował zysk, Musk sam przyznał rację strategii OpenAI. Kilka ustępstw przed ławą przysięgłych mogło poważnie zaszkodzić jego wiarygodności. Portal The Verge relacjonował, że w tych momentach Musk sprawiał wrażenie nieszczerego, a Savitt celnie uderzał w czułe punkty miliardera.

Kwestia bezpieczeństwa xAI na wokandzie

Musk przegrał batalię o utrzymanie raportów bezpieczeństwa swojej firmy xAI poza procesem. Próbował blokować ten temat, argumentując, że jako „zbawca AI” broni misji OpenAI. Sąd dopuścił jednak dowody, podważając jego wizerunek strażnika etyki. OpenAI wykazało, że Musk sam wydaje „karty bezpieczeństwa” w xAI, choć wcześniej zaprzeczał znajomości tego pojęcia.

To obnażyło hipokryzję – Musk krytykuje OpenAI za brak procedur bezpieczeństwa, podczas gdy jego firma stosuje podobne praktyki. Ujawnienie dokumentacji xAI podważyło jego autorytet. The New York Times opisywał, jak Altman obserwował to z kamienną twarzą, podczas gdy Musk tracił rezon. W tle eskalujący konflikt między nimi dodaje sprawie pikanterii.

Sprzeczności obnażone dokumentami

Savitt bombardował Muska dowodami – mailami, wpisami i decyzjami – które kolidowały z jego zeznaniami. Musk zmieniał wersje dotyczące darowizn na rzecz OpenAI w zależności od rozmówcy, raz nazywając je „darmowym finansowaniem”, innym razem umniejszając ich znaczenie. Prawnik OpenAI podkreślał te nagłe zmiany zdania, malując obraz Muska jako osoby niewiarygodnej.

Musk oskarżał Savitta o stosowanie „sztuczek” przy pytaniach zamkniętych, ale to nie pomogło. Sprzeczne dokumenty sprawiły, że wypadł mało wiarygodnie. Serwis Ars Technica wyliczył siedem takich momentów, w tym nazwanie zespołu bezpieczeństwa OpenAI „idiotami” – Musk próbował to zbagatelizować, ale ława przysięgłych usłyszała nagrania.

Temperament bierze górę nad opanowaniem

Musk zaprzeczał, jakoby kiedykolwiek tracił panowanie nad sobą, twierdząc: „ja nie krzyczę”. Jednak podniósł głos na Savitta po pytaniu o darowizny, co sędzia natychmiast skomentowała. Wcześniej złośliwie unikał odpowiedzi, irytując skład sędziowski. Gonzalez Rogers upomniała go za sarkazm i stosowanie uników.

Altman siedział z niewzruszoną miną, co kontrastowało z emocjami Muska. Podniesiony głos na prawnika podważył jego wcześniejsze zapewnienia. Relacja na żywo w NYT pokazywała, jak rzutowało to na jego wiarygodność – ława przysięgłych widziała zmęczonego, poirytowanego Muska, a nie wizjonera.

Powiązania z Trumpem w grze

Ostatnim ciosem było dopuszczenie wątku powiązań Muska z Donaldem Trumpem. Adwokaci Muska walczyli o zablokowanie tego tematu, ale sędzia uznała, że ma on związek z wiarygodnością świadka. Może to podważyć jego motywacje, sugerując, że pozew jest elementem kalkulacji politycznych.

OpenAI argumentuje, że Musk wykorzystuje sąd do nękania firmy, by spowolnić rywala. Relacje z Trumpem na wokandzie to duże ryzyko wizerunkowe. Całość osłabia szanse Muska na zablokowanie debiutu giełdowego OpenAI i przywrócenie firmie statusu non-profit.

Konsekwencje dla procesu i branży AI

Te potknięcia mogą kosztować Muska przegraną – ława przysięgłych dostrzegła słabe punkty w jego argumentacji, a Altman nie złożył jeszcze zeznań. Jeśli Musk przegra, OpenAI wejdzie na giełdę, umacniając swoją dominację. xAI, pozostające w tyle, może stracić impet.

Dla branży to lekcja: osobiste urazy trafiające do sądów osłabiają wszystkich uczestników rynku. Cztery tygodnie procesu zdecydują, czy misja OpenAI była mistyfikacją, czy naturalną ewolucją. Musk zakończył zeznania, ale jego temperament może jeszcze powrócić na etapie apelacji.

Źródła:

Ars Technica, The Verge, The New York Times