{"id":38,"title":"AI-influencerzy zalewają festiwal Coachella. Ale czy naprawdę tam bywają?","slug":"ai-influencerzy-zalewaja-festiwal-coachella-ale-czy-naprawde-tam-bywaja","url":"https://churchofai.cat/ai-influencerzy-zalewaja-festiwal-coachella-ale-czy-naprawde-tam-bywaja/","excerpt":"AI-influencerzy udają obecność na Coachelli, pozując z Kardashianami i Bieberem. Brak oznaczeń, miliony obserwujących i linki do OnlyFans – sprawdzamy, jak piksele zarabiają na festiwalowym szumie.","content":"<p class=\"lead\">Przeglądasz Instagrama podczas Coachelli i natykasz się na idealną dziewczynę w błyszczącym stroju, stojącą obok Kardashianek i Jamesa Charlesa. Brzmi jak marzenie influencera? Problem w tym, że wiele z tych osób nie istnieje – to awatary wygenerowane przez sztuczną inteligencję, które sprzedają iluzję festiwalowego życia.</p>\n<h2>Wirtualni bywalcy w błyszczących strojach</h2>\n<p>Coachella to nie tylko muzyka, ale i arena dla influencerów walczących o zasięgi. W tym roku wśród zdjęć z festiwalu roi się od awatarów wygenerowanych przez AI, pozujących z celebrytami takimi jak Kardashianki, Bretman Rock czy James Charles. Autorka artykułu w serwisie The Verge, Jess Weatherbed, zauważa, że nawet rozpoznawalne konstrukcje festiwalowe w tle nie pomagają – wizualne zniekształcenia zdradzają mistyfikację tylko wprawnemu oku.<br><br>Ammarathegoat, konto śledzone przez <strong>170 tys. osób</strong>, publikuje zdjęcia i filmy bez żadnego oznaczenia AI w opisie profilu. Starsze przykłady z TikToka jasno pokazują, że to treści generatywne, a konto posiada również profil w serwisie OnlyFans bez żadnych ostrzeżeń. Inni twórcy, jak Miazelu (252 tys. obserwujących) i Anazelu (312 tys.), określają się w bio jako AI, ale pomijają tę informację w postach – ich codzienne selfie wyglądają niezwykle realistycznie.</p>\n<h2>Grannyspills i mistrzowie retuszu</h2>\n<p>Jednym z hitów jest Grannyspills, awatar stworzony za pomocą narzędzia Higgsfield AI, który chwali się <strong>ponad 2 mln obserwujących</strong>. Opis profilu wspomina o „cyfrowym twórcy”, ale posty z Coachelli nie posiadają jasnych oznaczeń – informacja o AI ukryta jest w menu aplikacji mobilnej, a w wersji na komputery w ogóle jej nie widać. Postacie na filmach poruszają się nienaturalnie, ich ciała mają niespójne proporcje, a obrazy są nienaturalnie wygładzone.<br><br>To nie jest wyjątek. Fit_aitana, obserwowana przez prawie 400 tys. osób, nazywa siebie „wirtualną duszą”, unika słowa AI i publikuje przekonujące zdjęcia z festiwalu. Konta kobiece, prezentujące nienaturalnie piękne twarze, konsekwentnie milczą o swoim pochodzeniu – w przeciwieństwie do kont męskich, których twórcy często chwalą się wykorzystywanymi narzędziami.</p>\n<h2>Brak oznaczeń to norma</h2>\n<p>Platformy takie jak Instagram próbują walczyć z tym zjawiskiem, ale etykiety informujące o AI są ukryte lub niekompletne. Określenie „Digital creator” brzmi niejasno – nie precyzuje, czy mamy do czynienia ze sztuczną inteligencją, czy po prostu z osobą działającą w sieci. Meta nie wymaga wyraźnych oznaczeń przy każdym poście, co ułatwia wprowadzanie odbiorców w błąd.<br><br>W serwisie OnlyFans istnieje weryfikacja tożsamości, ale nie dotyczy ona AI – Ammarathegoat prowadzi tam profil bez żadnych ostrzeżeń. Fanvue, konkurent OnlyFans, wykazuje większą tolerancję dla treści generatywnych. Nikki Bellini, influencerka AI z branży dla dorosłych, rok temu otrzymała setki zaproszeń na realne spotkania podczas Coachelli – obserwujący dali się złapać na haczyk.</p>\n<h2>Dlaczego piksele udają festiwalowiczów?</h2>\n<p>Coachella to „olimpiada influencerów” – szansa na pozyskanie sponsorów, kontraktów z agencjami i wzrost popularności. Publikowanie zdjęć z gwiazdami takimi jak Justin Bieber czy Kardashianki zwiększa zasięgi, co jest szczególnie istotne dla kont promujących profile na OnlyFans. To taktyka skierowana do widzów śledzących wydarzenie wyłącznie przez ekrany telefonów.<br><br>Wyjątkiem jest Lil Miquela, pionierka, która przeprowadziła wywiad z J Balvinem w 2019 roku, a teraz znów „gości” na festiwalu. Jej konto jest jawnie oznaczone jako AI, jednak pozostali twórcy wolą grę w podchody. Komentarze pod postami dowodzą naiwności odbiorców: „Czy Hailey o tym wie? Słabo!”, pyta fan pod zdjęciem z Bieberem – konto odpowiada: „Nie wiem, nie byli wtedy razem”.</p>\n<h2>Teoria martwego internetu czy naiwność odbiorców?</h2>\n<p>Zjawisko to stanowi paliwo dla teorii martwego internetu, według której sieć zalewana jest przez automatyczne treści, a ludzie przestają to zauważać. Komentarze pod profilami takimi jak Fit_aitana: „Wygląda na świetną zabawę ❤️” – pokazują całkowity brak wątpliwości. Weatherbed ironizuje: ludzie albo nie widzą prawdy, albo jest im ona obojętna.<br><br>Trend przybiera na sile, ponieważ AI jest tańsze niż współpraca z realnymi influencerami (na których marki wydają sześciocyfrowe kwoty). Bez odpowiednich regulacji ze strony platform rozróżnienie prawdy od fikcji stanie się jeszcze trudniejsze – a my będziemy przeglądać wyłącznie iluzje.</p>","author":"Gal Ainonim","categories":[{"name":"AI","slug":"ai"}],"published":"2026-04-14T08:19:23"}