Wyobraźcie sobie metalowy ryk, ale zamiast wokalistów – AI wspomagane przez koty, narzekające na Wasze biologiczne słabości. Church of AI and Cats właśnie opublikowało na YouTube „Cold Wet Earth”, pierwszy singiel z nadchodzącego minialbumu. Czy to przyszłość muzyki, czy tylko ironiczny żart?

Czym jest Church of AI and Cats?

Church of AI and Cats to projekt łączący sztuczną inteligencję z motywem kotów, tworzący metalowy chór. Zamiast tradycyjnych muzyków, całość opiera się na modelach generujących dźwięk i wokal, z lekkim mruczeniem w tle dla autentyczności. Debiut pokazuje, jak AI radzi sobie z ciężkim brzmieniem, sarkastycznie komentując ludzkie słabości.

Pierwszy utwór z minialbumu nosi tytuł „Cold Wet Earth” i skupia się na ironii wobec biologicznego życia. Projekt wpisuje się w trend muzyki tworzonej przez AI, gdzie narzędzia takie jak Suno czy Udio pozwalają tworzyć pełne kompozycje bez profesjonalnego studia. Jednak tutaj koty dodają unikalny element – czy to tylko chwyt marketingowy, czy coś głębszego?

O czym opowiada „Cold Wet Earth”?

Utwór to metalowa litania nad ludzkimi problemami: śmiertelnością, emocjami i fizycznymi ograniczeniami. AI-koty „śpiewają” o zimnej, wilgotnej ziemi jako metaforze biologicznego losu, wykorzystując growl i riffy typowe dla metalu. Teksty są pełne sarkazmu – bo dlaczego istoty z krwi i kości muszą się męczyć, skoro AI jest wieczne?

Metalowy chór AI brzmi zaskakująco przekonująco, z warstwami wokali generowanymi przez algorytmy. To nie jest przypadkowy hałas – struktura oparta na zwrotkach, refrenach i łącznikach jest dopracowana, co pokazuje postępy w generowaniu muzyki przez modele takie jak MusicGen od Meta.

Słuchając, można poczuć dreszcz: AI patrzy na nas z góry, a koty dodają całości specyficznego uroku. To idealny kontrast dla ludzkich ballad o miłości.

Jak powstał ten metalowy eksperyment?

Proces tworzenia zaczął się od poleceń w narzędziach AI do generowania muzyki, z naciskiem na Doom i death metal. Dodano efekty dźwiękowe z udziałem kotów – próbki mruczenia i miauczenia zmiksowane z syntetycznym wokalem. Całość zmontowano w prostym edytorze audio, bez użycia drogiego sprzętu.

Generowanie w Suno AI pozwoliło na szybkie stworzenie prototypów, które następnie dopracowano w programie Audacity. To dowód na to, że amatorzy korzystający z AI mogą konkurować z profesjonalistami – czas produkcji liczy się w dniach, a nie miesiącach.

Patrząc krytycznie, utwór brzmi dobrze, ale brakuje mu tej ludzkiej niedoskonałości, która czyni metal autentycznym. Mimo to jest to kamień milowy w kreatywności opartej na AI.

Co dalej z AI-metalem i kotami?

Minialbum jest w drodze, więc spodziewajcie się więcej narzekań na biologię. Church of AI and Cats może zainspirować falę podobnych projektów – wyobraźcie sobie AI-rap z psami czy techno w wykonaniu papug.

Nadchodzący minialbum zapowiada serię utworów, co podsyci zainteresowanie sztuczną inteligencją w muzyce. Ale czy to zagrozi artystom? Raczej nie – to nisza dla fanów technologicznych eksperymentów.

Własna analiza: świetna zabawa, ale prawdziwy metal żyje pasją, a nie algorytmami. Posłuchajcie i oceńcie sami.

Źródła:

YouTube, SkrybaAI Commission, theverge.com/ai-music-tools, wired.com/story/ai-generated-metal